Dzisiaj obudziłam się bardzo wcześnie,nie mogłam spac a przecież byłam u moich "ukochanych" rodziców zastępczych.Niestety,mojej siostry nie chcieli wziąśc,Maksi została tam sama . . .Wstałam i choc była dopiero zaledwie piąta nad ranem ubrałam się . Usiadłam przy moim nadmiernie czystym biurku i zaczęłam szkicowac , jak zwykle mój rysunek związany był ze szkołą magii . Po chwili wspaniałego spokoju i marzeń usłyszałam głos mojej cioci :
-Lilio! Mam wspaniałą wiadomośc!-Wykrzykła moja ciocia głosem bez uczuc-Chodź tutaj!
-Zaraz Ciociu!-Powiedziałam niecierpliwym głosem-Idę,idę już!
-No,mam nadzieję że się nie ucieszysz z tej wiadomości-Powiedziała ciocia ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
Usiadłam,czekając aż ciocia wypowie mój "wyrok".Opanowanym głosem wyszeptałam:
-O co chodzi?
Wuja Calvin westchnął i zaczął mówic:
-No więc Lily , wiemy że będzie to dla Ciebie jednak dobra wiadomośc . . . Ale jednak musisz zostac u nas jeszcze do następnych wakacji , w sierocińcu nie ma wolnych miejsc .
Ku zdziwieniu mojej zastępczej rodziny podniosłam się z krzesła i krzyknęłam :
-NIE ! Dlaczego to wszystko dzieję się tylko mi ? !-Wybuchnęłam gniewiem-Nie dosyc że nie tolerujecie,tego że jestem czarodziejką ? ! . . .
-Liluś spokojnie . . .
-. . . To jeszcze muszę znosic ten nienormalny dom prawie cały rok ? !
Wzięłam ze stołu mój szkicownik i wbiegłam po schodach do mojego pokoju .
-Dlaczego to akurat ja nie mam szczęścia ? Dlaczego nie chodzę do szkoły Magii ? -Myślałam aż nagle,wpadłam na genialny pomysł ! Dlaczego by nie uciec od wujostwa ? Jak ja mogłam nie wpaśc na to wcześniej !
Zaczęłam się pakowac i podśpiewywac moją ulubioną piosenkę . Rzeczy spakowane , ale zostało pytanie . . . Gdzie schowac torby , i czy wogóle je wziąśc ?
Było już późno więc zeszłam na dół z udawaną miną obrażenia , aby zjeśc ostatnią kolację w tym głupim domu .
-Cześc . . . -Powiedziałam ze złością w głosie-Co na kolację?
-Kanapki , chcesz z szynką czy ze serem?
-Chyba ciocia wie że ze serem .
Ciocia przygotowała moją kolację i wyjątkowo grzecznie mi ją podała , a do kubka wlała herbatę . Zaczęłam dośc łapczywie jeśc .
-No,a teraz Lily idź się myc , już późno .
-Dzisiaj nie idę się myc ciociu , wujku , czy mogę z tobą pogadac na osobności ?-zapytałam wuja , choc sama nie wiedziałam po co .
-Tak już idę .
Weszliśmy po schodach do mojego pokoju . Zamknęłam pokój na klucz i ściszyłam głos tak , aby nawet mój wuja ledwo go słyszał .
-A więc o co chodzi ?-Zapytał zmęczonym głosem.
-Mam pewne pytanie , choc i tak wiem że wujek mi na nie nie odpowie .
-Mów , obiecuję że cię nie wyśmieje .
-Niewiem jak to wujkowi powiedziec , poprostu znalazłam list z tamtego roku . . .
Pokazałam wujowi wymięty skrawek kartki . Wuja szerzej otworzył oczy i powiedział :
-Chodzi Ci o szkołę Magii? Chcesz tam chodzic?
Energicznie pokiwałam głową , a w sercu miałam iskierkę nadziei na opuszczenie tego domu .
-Zgadzam się-Uśmiechnął się-Zgadzam się także abyś dzisiaj w nocy wybyła z domu z pomocą znajomych czarodziejów , zaproszę Michaela , powinien cię tam doprowadzic . A teraz już śpij!
Ku mojemu własnemu zdziwieniu wuja pocałował mnie w czoło i przytulił . Wyjął z kieszeni starą , podartą kartkę i położył ją na biórku .
-Dobranoc moja mała . Miłej podróży . Napisz za jakiś czas list !
-Dobrze wuju .
Zgasił światło a ja wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam , śniąc o nowej szkole . . .
środa, 26 czerwca 2013
Prolog.
Jestem Lily Wood.Mam dwanaście lat i jestem czarodziejką,której matka tragicznie zginęła w wypadku samochodowym.Mój ojciec-Ben,tak jak ja jest czarodziejem,tylko że jest przeciwnikiem dobrej strony Świata Magii.Bob wkroczył do naszego świata,wszyscy się tego obawiali,przepowiednie Haralda jednak się sprawdziły.Mój tata siał spustoszenie w naszym świecie,aż wkońcu nasza magiczna szkoła zainteresowała się moim ojcem.No i właśnie tak nasza czwórka wzięła się w garśc po tylu latach spokoju i zawalczyliśmy o spokój.Opowiem wam moją historię od nowa . . .
Subskrybuj:
Posty (Atom)