-No,dalej to chyba poradzisz sobie sama-powiedział ponuro Michael.Miałam lekkie wrażenie, że Michael nie chce wracac do swojego domu......-Zastukaj w drzwi cztery razy, a potem.....
Mój "pomocnik" zamilkł w pół zdania. Lecz chyba sama domyśliłam się o co mu chodzi. Zapukałam cztery razy po czym powiedziałam:
-A potem.....Drzwi otworzą się same.-Minę miałam taką, jakbym zobaczyła coś, na co czekałam od urodzenia.
Zamek był wielki, ponury i bardzo tajemniczy, nawet jak na szkołę magii. Zdziwiłam się, że uczniów niema na korytarzu.A...no tak! Przecież są w jednej sali...Jeszcze nie rozpoczął się rok szkolny!
-Lily! Śpiesz się! Zaraz zacznie się apel rozdzielenia!
Szybko złapałam torby i wbiegłam na korytarz. Rozejrzałam się po korytarzy, a przede mną nagle pojawił się jakiś dziwny mężczyzna.
-Dzieńdobry...-Wyjąkałam jakby do nikogo.-Kim pan jest? Czy pan jest......
-.....Dyrekotem? Tak jestem. Witam Cię-Powiedział i zaraz po tym ściszył głos-A tak ogółem to jak się nazywasz?
-Mam na imię Lily.-Nieśmiało powiedziałam-a pan?
-Lily,Lily Wood?-Spojrzał na mnie spod okularów,a ja pokiwałam głową-Ja? Ja jestem Rondervil. Rob Rondervil. Dla Ciebie profesor Rondervil.
-Gdzie mogę położyc torby panie profesorze?-Zapytałam,po czym zorientowałam się że patrzy na nas jakiś chłopak.-Panie Profesorze.... Gdzie będziemy mieli apel?
Miałam ochotę zapytac profesora Rondervil'a na amen. Gdy bez tchu zadawałam odpowiedzi, szybko odwróciłam się w stronę nieznajomego chłopaka a on się zaśmiał. Po chwili doszedł do niego jeszcze jeden chłopak.Zaczęli coś szeptac a zaraz potem śmiac się jak małe dzieci, a oni wcale tacy mali nie byli. Spojrzałam się na nich,a pierwszy chłopak zrobił bardzo śmieszną minę, wiec moje pytania do profesora Rondervil'a zostały przerwane parsknięciem śmiechu. Gdy skączyłam zadawac pytania, nagle pan profesor powiedział:
-No,Lily. Teraz mam dla Ciebie niespodziankę...-Powiedział po czym tajemniczo spojrzał na tych chłopaków, i ze znaczącym uśmiechem wskazał ręką.-Domyśliłem się, że już ich zauważyłaś...
Zaśmiał się.Znów spojrzałam na dwóch chłopaków,stojących w rogu "Pokoju Początkowego".Chłopak, który pierwszy przyszedł mnie obserwowac posłał mi uprzejmy uśmiech. Miał blond włosy, duże oczy i możliwe że był tego samego lub podobnego wzrostu co ja.
-A więc oni...-Przerwałam śmiechem-...To niespodzianka dla mnie?
Zaśmiałam się, a tajemniczy blondyn chyba nie zrozumiał tego zdania tak jak ja.Zaśmiał się, tak głośno że nawet profesor zrobił śmieszną minę. Jak on mógł to zrozumiec? Ah,tak! Zaśmiałam się krótko. Profesor złapał mnie delikatnie za nadgarstek i pociągnął za sobą. Zrozumiałam, że mam iśc za nim. Zatrzymaliśmy się o krok przed chłopakami. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na wielkie, zielone oczy tajemniczego blondyna. Zwróciłam też uwagę na drugiego chłopaka. Był brunetem, o niebieskich oczach. Był wyższy ode mnie. Zgadłam, pierwszy chłopak był tego samego wzrostu co ja. Zielonooki chłopak zrobił krok do przodu, tak że prawie zetkneliśmy się czubkami swoich butów. Wszyscy zaśmiali się, patrząc na nasze buty.
-Cześc, jestem Mike. A ty jesteś Lily, z tego co słyszałem.-Spojrzał się na mnie i uśmiechnął się ciepło-Będziesz chodziła z nami do jednej klasy.Twój wujek...A,tak! Kwiryniusz.Powiadomił nas o twoim przybyciu.
Z utęsknieniem spojrzałam w stronę drzwi, licząc że zobaczę tam Kwiryniusza. Niestety, nie było go tam.
-Tak Mike,ja jestem Lily Wood.A ty jesteś Mike...?
-...Harris.-Odpowiedział,a jego kolega głośno odchrząknął-A,to jest Jack,Jack Harvey.
Jack spojrzał na mnie i podał mi niepewnie rękę. Przywitałam się z nim po czym odwróciłam się, aby zapytac profesora o co chodziło mu z tą niespodzianką,choc wiedziałam co miał na myśli. Ku mojemu zdziwieniu Profesora Rondervil'a nie było. Jakby rozprysł się w powietrzu.
Świetnie tu. Szkoda, że ten rozdział taki krótki. Mogłabyś dodawać częściej rozdziały? Fany masz sty pisania. Zaglądam regularnie. Dodaj obserwatorów :P
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM DO MNIE ginnyiharrypotter.blogspot.com