Kolejka powoli malała, a po chwili za nami ustawił się Jack z jakąś dziewczyną. Obróciłam się w stronę Jack'a i zobaczyłam, że dziewczyna trzyma go za rękę. Chciałam zapytac się mu, kto to lecz Mick pociągnął mnie do przodu.
-Proszę o uśmiech!-Usłyszeliśmy z "magicznego" aparatu-Pstryk,dziękuję.
Weszliśmy i usiedliśmy w poczwórnym stoliku. Mick usiadł obok mnie, a po chwili do nas dołączyła tajemnicza dziewczyna i Jack. Przechyliłam się w stronę Jack'a i wyszeptałam:
-Przedstaw mi tą młodą damę.
Jack głośno odchrząknął,wstał i zaczął przemowę, jak prezydent ogłaszający, że wychodzi za mąż.
-To Elisabeth.Elisabeth Evans. Jako jedyna, zechciała przyjśc ze mną na bal.
Zachichotaliśmy
-A więc panie Micku...Czy mógłbym prosic o przedstawienie tej uroczej damy siedzącej obok pana?-Mick złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą do góry.
Mick odchrząknął głośno i powiedział:
-Panie i panowie,oto moja piękna narzeczona,Lily.Jak widzicie jest okazem piękności-Nagle poczułam ciepłe rumieńce naciekające powoli na moja twarz.Zaśmiałam się cicho i zasłoniłam twarz ręką-Tak,jest nieśmiała.
Zdziwiłam się słysząc te słowa.Mick był pierwszą osobą,wyraźnie mówiącą mi komplementy.Po chwili wszyscy usłyszeli dziwny dźwięk,wydawany przez sowę siedzącą na małym stoliku umieszczonym na środku sali:
-Witam was uczniowie-doszło do nas piskliwe powitanie-Jestem Przewidka.Sowa,która prowadzic będzie was przez tajemnice.A teraz,iż jesteście na balu,zapraszam na parkiet.Panowie,proszę wstac.Następnie podejdźcie do swoich partnerek,poproście je o wstanie i obłapcie je w talii.
Na tą komendę,wszyscy chłopacy wstali i wykonali polecenie.Wyglądało to dziwnie,wręcz tak jakby byli zaczarowani.Po chwili włączyli muzykę i wszystkie pary poszły w tan.Jedni tak,drudzy inaczej.Kilka minut tańczenia minęło tak,gdybyśmy oglądali bajkę i nagle wyłączyli prąd.Po tej przerwie na reklamy usłyszeliśmy rytmiczne dźwięki.Wstaliśmy i znów zaczeliśmy tańczyc.Patrzyliśmy się na siebie non stop i towarzyszył temu ukryty uśmiech zadowolenia. Nagle rytmiczna muzyka zmieniła się w powolną balladę.Zgadłam że jest o miłości.Popatrzyliśmy po sobie dziwnie i od razu wszyscy przestali tańczyc i rozglądali się po całej sali.Nikt nie wiedział co się stało.Para,stojąca na środku zaczęła tańczyc,a reszta poszła w ich ślady.W końcu i my zaczęliśmy tańczyc do tej muzyki.Mick jedną ręką obłapał mnie w talii a drugą ręką przytulił do siebie i położył na ramieniu.Zrobiłam to samo co on,czyli położyłam mu ręce na ramionach.Zachowywał się jak zawodowy tancerz.Kto wie,przecież znaliśmy się dopiero jeden dzień.Tańczyliśmy przy takiej muzyce przez jakieś piętnaście minut,gdy nagle Mick powiedział:
-Podoba ci się?
-Tak-uśmiechnęłam się-a tobie?
-Tak.
Znów zaczęliśmy tańczyc,tylko tym razem znaleźliśmy się bliżej siebie.Byliśmy do siebie przytuleni...Zdałam sobie sprawę z tego,że teraz tylko my tańczymy.
-Mick.-powiedziałam prawie przez śmiech-Rozejrzyj się.
-Co? Ah,no tak-Zarumienił się-może lepiej...usiądźmy?
Poczułam się troszkę nieswojo.Usiedliśmy.Bal mógłby trwac w nieskączonośc...Dlaczego nie zauważyliśmy,że nikt nie tańczy? Uważałam,że poprostu wczuliśmy się w rytm,lecz Jack uważał inaczej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz